top of page

Szkoła, to nie tylko budynek! - przeczytałam gdzieś, kiedyś. Szkoła to uczniowie, rodzice, nauczyciele i jeszcze pewnie ze sto innych ważnych składników.
Nie da się jednak nie zauważyć, że szkoła to również budynek… a ten mamy duży, nowoczesny i wyposażony jak należy.
Ze specyfiki naszej szkoły wynika, że przez sporą część dnia sale lekcyjne stoją niewykorzystane, czekając niejako na uczniów, którzy są w swoich węgierskich szkołach macierzystych. Dlatego świetnym pomysłem wydaje się udostępnianie pomieszczeń szkolnych tutejszej Polonii do celów nie stricte edukacyjnych.
Jedną z takich inicjatyw jest spotykający się u nas co dwa tygodnie Klub Malucha, inną (amatorskie) Warsztaty Malarskie!
Współpraca między szkołą a polonijną artystką Jolantą Hardejewicz-Hardy trwa już od lat, a jej największym owocem jest fresk w klatce schodowej budynku B, ale w każdą sobotę z wielką radością korzystają też z niej nasze przedszkolaki, które przez ostatnie kilka miesięcy w praktyce doświadczyły, że malować można właściwie wszystkim na wszystkim.
Stąd też naturalnym krokiem wydała się ciekawość, którą to malowanie pod kierownictwem pani Joli wzbudziło w naszych rodzicach. I tak od słowa do słowa powstała idea Warsztatów Malarskich dla mam.
Na pierwszą ich odsłonę zebrała się odważna grupa czterech… i wierzcie nam na słowo, ani przez chwilę żadna z nich nie żałowała swojej decyzji!
Przez trzy wtorki przed południem sala przedszkola była prawdziwą pracownią malarską, gdzie poznawałyśmy teorię (co to kompozycja, co to barwy podstawowe i co z tego wynikać może…, jak i gdzie podpisać dzieło), oglądałyśmy wspólnie obrazy i same malowałyśmy – najpierw szybkie szkice, potem studia ołówkiem zwracając uwagę na grę światła i cieni, a potem prawdziwymi farbami, na prawdziwych blejtramach, przy prawdziwych sztalugach (przy bardzo dyskretnej i bardzo pomocnej asyście Joli, której czujne oko i wprawna ręka wybawiły nas z niejednego kłopotu).
Emocji było co nie miara. Mnóstwo śmiechu, wiele mądrych, inspirujących rozmów oraz możliwość poznania siebie i kilku fajnych kobiet od zupełnie innej strony! Jakby nie patrzeć – warto było! A o tych fajnych dniach przypominać będą nam nasze własnoręczne (prawie profesjonalne) obrazy.

Warsztaty malarskie dla mam

bottom of page