logo

Imponujące sukcesy uczennic OSP na Węgrzech: Laury Benczes i Weroniki Krajewskiej w tegorocznej Olimpliadzie Języka Polskiego. Z wielką przyjemnością i satysfakcją pragnę donieść, że w tym roku szkolnym dwie uczennice naszej szkoły zostały laureatkami najbardziej prestiżowego konkursu polonistycznego, czyli Olimpiady Języka Polskiego. Konkurs odbywał się w trzech grupach wiekowych: szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum. Miło mi poinformować, że uczennica gimnazjum Laura Benczes już po raz drugi została laureatką tego konkursu. Laurze gratulujemy bardzo pięknego sukcesu. Konkurs dla gimnazjalistów ograniczył się do etapu regionalnego i był sprawdzeniem wiedzy i umiejętności dotychczas nabytej. Natomiast grupy licealne miały bardzo ambitne zadanie. Starsi uczniowie musieli przygotować (prócz testu i analizy) dodatkowo kilka utworów z różnych epok literackich. Ich poziom umiejętności sprawdziła następnie komisja z Warszawy przez skype-a. I tu właśnie zaczyna się nadzwyczajny sukces Weroniki Krajewskiej, która dostała się do finału na pierwszym miejscu spośród uczestników zza granicy. Dalej po laury pojechała do Warszawy, gdzie po brawurowo zdanym egzaminie ustnym (z nauki o języku oraz wybranych lektur) oraz egzaminie pisemnym, który był dla wszystkich uczestników taki sam, zajęła II miejsce, zostając laureatem tegorocznej Olimpiady. Ten sukces jest tym bardziej wielki, że w bieżącym roku na konkurs przyjechało aż 300 finalistów z całej Polski i 33 zza granicy. Weronika zdobyła 86 punktów na 90 możliwych, wyprzedzając zdecydowanie wszystkich uczestników zza granicy i uzyskała szósty wynik spośród wszystkich uczestników Olimpiady, co dało jej pewne II miejsce. Warto dodać, że bycie finalistą owocuje bardzo dobrą oceną z języka polskiego na maturze, zaś bycie laureatem otwiera drogę na studia humanistyczne na najlepszych polskich uczelniach (czyli ma się przysłowiowy indeks w kieszeni). Wielkie brawa zatem dla Weroniki – taki sukces bowiem zdarza się rzadko w dziejach szkoły (lub w ogóle się nie zdarza). Od siebie dodam, że ogłoszenie faktu, iż to Budapeszt zwycięża spośród „całej zagranicy” było, wierzcie mi, wyjątkową przyjemnością.

B. V

 

Krótkie sprawozdanie z olimpijskich potyczek

Olimpiada składa się z trzech etapów. W pierwszym, który odbył się w szkole polskiej, na lekcji, trzeba było wypełnić test oraz dokonać analizy wiersza i prozy. Kilka dni po napisaniu testu dowiedziałam się, że wraz z czternastoma innymi uczniami z krajów Zachodniej Europy (Węgry zaliczały się do tej właśnie grupy krajów) przeszłam do drugiego etapu. Musiałam przygotować informacje na temat utworów z trzech epok literackich (i same epoki). Było to dla mnie nie lada wyzwanie, ale w wyborze tekstów jak i w przygotowaniach mogłam liczyć na naszą polonistkę, panią Barbarę Viragh, która także towarzyszyła mi w czasie wyjazdu do Warszawy. Wybrałam renesans, pozytywizm oraz epokę, która mnie najbardziej interesuje – współczesność. Drugi etap odbywał się przez Internet, na skypie. Na szczęście problemy techniczne (prawie nie słyszałam jurorów) nie przeszkodziły w tym, abym przeszła do trzeciego, ostatniego etapu olimpiady. Przed finałem miałyśmy z panią mało czasu na przygotowanie dodatkowych lektur, dlatego nawet w taksówce trwało gorączkowe douczanie. Tak bardzo zainteresowało ono taksówkarza, który ciągle odwracał głowę, że zaniepokoiłyśmy się, że wjedzie w słupek lub inny samochód. Hotel, do którego przybyłyśmy, znajdował się koło Warszawy, w Konstancinie. Okolica była piękna, jedzenie bardzo dobre, a w hotelu odkryłam nawet basen. Pierwszego dnia odbyła się część ustna egzaminu. Każdy uczestnik olimpiady przez 30-40 minut prowadził rozmowę z 6-osobową komisją, która składała się z profesorów z Instytutu Badań Literackich i Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas rozmowy komisja sprawdzała wiedzę ucznia na wcześniej wybrane tematy, jeden z języka i jeden z literatury. Ja wybrałam „Związki frazeologiczne” oraz „Dwa totalitaryzmy”. Podczas przygotowań musiałam przeczytać wiele książek, lecz była to dla mnie czysta przyjemność, a nie przykry obowiązek. Na rozmowie z komisją panowała miła atmosfera, choć pytania były bardzo wnikliwe. Komisja sprawdzała nie tylko wiedzę, ale też umiejętność myślenia i łączenia faktów. Z rozmowy wyszłam uśmiechnięta i w dobrym humorze, chociaż jeszcze nie wiedziałam, że tak dobrze mi poszło. Drugiego dnia odbyła się część pisemna. Mieliśmy 5 godzin na napisanie wypracowania, na któryś z sześciu trudnych podanych tematów. Ogłoszenie wyników odbyło się następnego dnia. Poprzedziło je spotkanie z nieznanym mi współczesnym pisarzem, Eustachym Rylskim. Pisarz ten znany był jednak polskim olimpijczykom, ponieważ na spotkaniu z nim pojawił się tłum młodzieży. Rylski bardzo ciekawie opowiadał o swojej twórczości, a potem uczniowie zadawali mu liczne pytania, dotyczące nie tylko jego twórczości. Wszyscy jednak z napięciem oczekiwali ogłoszenia wyników. Odczytanie wyników przebiegało w atmosferze pełnej emocji, zwłaszcza, że wyniki odczytywano od najsłabszych do najlepszych i ciągle nie słyszałam swojego nazwiska. Aż trudno mi było uwierzyć, gdy ogłosili, że… największą ilość punktów uzyskała… Weronika Krajewska z Budapesztu! Udział w olimpiadzie dostarczył mi dużo nowej wiedzy, co nieco doświadczenia oraz był okazją do zawarcia ciekawych znajomości. Poznałam bardzo miłych ludzi z Polski oraz Polaków spoza granic kraju. Bardzo się cieszę z tytułu laureata, lecz trochę żałuję, że jako laureat nie mogę brać udziału w kolejnych olimpiadach!
Weronika Krajewska