Nazywam się Mateusz Robert Mészáros, jestem byłym uczniem Pani Aliny Papiewskiej-Csapó z Szentendre. Obecnie kończę studia magisterskie na wydziale informatyki Budapesztańskiej Politechniki (BME).

 W czasie wolnym biorę udział w zajęciach kółka aktorskiego, co mi też przypomina miłe chwile spędzone w Szkole Polskiej. Ulubiony sport: taniec i wspinaczka.

 A teraz trochę nostalgii.  Mam bardzo miłe wspomnienia z tych moich szkolnych lat: uczęszczanie na lekcje polskiego w piątki, z moją młodszą siotrą, Agatą. Lubiłem uczyć się gramatyki, wymowy, literatury, kultury i historii Polski.

Najmilsze wspomnienia mam z naszych wspólnych prób na przedstawienia, które przygotowaliśmy z okazji uroczystości zakończenia roku szkolnego: „Złota Rybka Bałtycka” czy „Czerwony Kapturek”. Oprócz tego uwielbiałem konkursy recytatorskie, a zwławcza przygotowania z Panią Aliną: kim był poeta, o czym jest wiersz, jakie emocje wywołuje wiersz, praca nad interpretacją i „szlifowaniem” recytacji.

Język polski używam dosyć często: pomaga mi pozostać w kontakcie z rodziną z Polski, zwłaszcza z Krzysztofem, moim bratem ciotecznym. Z Mamą też próbuję coraz więcej rozmawiać po polsku, i przeczuwam, że od tej pory nasz kontakt się poprawił. Nie mniej ważne jest dla mnie, że tylko i wyłącznie po polsku, komunikuję się z moją ukochaną Matką Bierzmowaną.

W sumie, jestem bardzo wdzięczny całej Ogólnokrajowej Szkole Polskiej naWęgrzech za możliwość nauki języka polskiego, dzięki czemu mogłem zachować swoje polskie dziedzictwo!

Janka Chrzanowska 

Chodziłyśmy z siostrami na lekcje polskiego co piątek, na szczęście w naszym mieście, w Szentendre, do pani Aliny. Wszystkie miło wspominamy te lekcje dzięki ciekawym tematom, zadaniom i zabawom na przerwach. 

Dzięki nim mogłyśmy zdać rozszerzoną maturę z polskiego – ja w pierwszym roku gimnazjum – co później dało nam dużo więcej możliwości.

W moim przypadku, ponieważ poszłam na studia medyczne – obecnie jestem na piątym roku – ta wiedza pomagała w tłumaczeniu dokumentów medycznych, lecz – co o wiele dla mnie ważniejsze: dało mi możliwość wzięcia udziału w Bátor Tábor – czyli na obozie, w którym biorą udział też polskie dzieci z chorobami przewlekłymi. Uczetniczyłam dwa razy jako tłumacz a raz jako koordynator tłumaczy. 

Bardzo miło wspominam te czasy, kiedy dzięki Szkole Polskiej mogliśmy z naszą grupą przedstawić takie bajki, jak np. „Złota rybka”, gdy braliśmy aktywnie udział w corocznych uroczystościach rozpoczęcia i zakończenia roku szkolnego. Sprawiały nam wiele radości kolonie w Balatonföldvár, Borgáta, Balatonakali, Piekarach, Gdańsku, Krakowie, Pułtusku,  Poddębicach i Warszawie. 

Mam nadzieję że młodsze roczniki otrzymają co najmniej taką samą ilość przeżyć, jaką my dostaliśmy od tej Szkoły i bardzo dziękujemy za ciężką pracę pani Alinie Csapó, pani Lucynie Szabados, pani Ewie Rónay, oraz całemu Zespołowi Szkolnemu!